Moje lalki to...

Każda moja lalka waldorfska wypchana jest owczym runem, które ma specyficzne właściwości: pochłania zapachy (po pewnym czasie lala zaczyna pachnieć domem i swoją małą mamusią - co daje dziecku poczucie bezpieczeństwa), owcze runo długo utrzymuje ciepło, więc po chwili przytulania lala jest "cieplutka". Najważniejsze jest dla mnie jednak to, że owcze runo jest antyalergiczne więc jest to lala bezpieczna dla wszystkich dzieciaczków.Ciało lali wykonane jest ze specjalnego trykotu produkowanego specjalnie na potrzeby osób szyjących lalki, trykot występuje w kilku cielistych odcieniach, które kolorem do złudzenia przypominają naszą skórę.

Włosy laleczek najczęściej wyszyte są z naturalnych włóczek ale czasami pokuszę się o zrobienie włosków naturalnych i takie lale przeznaczone są bardziej dla kolekcjonerów albo starszych dziewczynek.Wszystkie ubranka wykonane są ręcznie, szyję je, robię na drutach bądź na szydełku.

Każda lalka to wiele godzin pracy ale też i niesamowita przygoda i przyjemność tworzenia :)

niedziela, 12 czerwca 2016

Milenka

Dzisiaj Milenka jedzie do swojej nowej mamusi. Jeszcze przed odjazdem robi ostatnie porządki na podwórku - taki mały z niej ogrodnik. Potem ostatnia wycieczka rowerowa z krasnoludkami, uściski, całuski na pożegnanie i już jej nie ma... Czy jest nam smutno? Oczywiście,tęsknimy jak zawsze za każdą z lal ale cóż... taki los lalek :). Gdzieś tam czeka na nią wspaniała dziewczynka, prawdziwa mamusia i przyjaciółka. Dla ich wspólnej miłości warto :) Warto szyć i warto potem się rozstawać :).
Pozdrawiamy Was z Milenką :)





niedziela, 15 maja 2016

Ja i moje odchudzanie - jak to zrobiłam? :)

Teraz przyznam się Wam dlaczego nie było mnie tak długo. Otóż jeszcze w grudniu zamówiłam sobie sukienkę na sylwestra. Zawsze byłam szczupła, nigdy nie ograniczałam sobie jedzenia. Widziałam, że po 40 - ce zaczęło mi przybywać ale tłumaczyłam sobie, że przecież to normalne... jadłam tak jak jadłam dalej a więc słodyczy mnóstwo i siedziałam. Szyłam lalki i siedziałam. Widziałam, że z moim ciałem dzieje się coś dziwnego, zaczęło być "galaretowate", mało jędrne, wałkowate. Co tam, myślałam sobie, przecież jestem już w pewnym wieku... No i na dwa dni przed sylwestrem przyszła zamówiona sukienka, piękna, obłędna... i nie do zapięcia! Z płaczem pobiegłam do krawcowej, udało nam się poszerzyć tyle aby jakoś ją zapiąć. Podczas sylwestra czułam się okropnie, było mi ciasno i niewygodnie. Kiecka podjeżdżała (na tych wałkach) do góry i była irytująco krótka. MASAKRA.
Kiedy po imprezie zrzuciłam ją z siebie postanowiłam, że tak być nie może. Że MUSZĘ coś zrobić.
Jestem z tych osób, które w żadnych postanowieniach nie mogą wytrwać nawet dwa tygodnie. Od słodyczy jestem uzależniona, sportu nie cierpię.
Kiedyś słyszałam o Gaca System i że można z nimi odchudzać się przez internet, w domu. Coś dla mnie - pomyślałam, bo przecież nie pójdę na siłownię! Zapisałam się i zaczęłam.
Czy polecam? Nie wiem. Mi pomogło na tyle, że nabyłam dobrych nawyków, jem o stałych porach i ćwiczę. Jest to jednak kosztowne a sama dieta bardzo restrykcyjna. Dałam radę 3 miesiące a potem powiedziałam basta! Resztę zrobiłam sama.
Schudłam 7 kg. Mam wagę do jakiej dążyłam. Co było najważniejsze?
Ustalić stałe godziny posiłków, najlepiej co 3 godziny. Ćwiczyć co drugi dzień. Najpierw ćwiczenia siłowe, potem cardio. Siłowe zajmują ok. 20-30 minut (brzuszki, przysiady, hantle - to w warunkach domowych), potem przez ok 80 minut cardio ( rowerek, orbitrek, bieżnia, marsze, nordic walking).
Wody wcale nie piłam aż tak dużo, po prostu nie daję rady tyle w siebie wlewać :). Przeczytałam książkę, którą Wam polecam Bosakowskiej "Kasia Bosacka cudnie chudnie". Książka świetna i do tego porady w niej zawarte nikomu nie zrobią krzywdy. Zasada trzech garstek jest rewelacyjna i u mnie sprawdziła się wyśmienicie.
Już 5 miesiąc ćwiczę co drugi dzień i są to naprawdę ćwiczenia, które zajmują mi ok. 2 godzin. W tej chwili zamiast ćwiczeń siłowych robię zestaw zalecany dla pań ze strony www.brzezinscytrenuja.pl potem 80 minut tego na co mam ochotę marsze, biegi, orbitrek, itp. Brzuch jest prawie idealny!
Wiem, że wystarczy chcieć. W pracy najpierw wszyscy śmiali się ze mnie, że nie wytrzymam, że się poddam (jak zwykle). Po dwóch miesiącach przynoszenia sobie jedzenia w pudełkach przestali się śmiać i zaczęli sami uważać na to co jedzą. Dzisiaj jedna z koleżanek ćwiczy ze mną regularnie, przynosi sobie gotowe posiłki do pracy, czasami ja robię dla niej jeden posiłek a ona dla mnie drugi i się wymieniamy oszczędzając czas. Z rozmiaru 40 - 42 noszę 34-36.
I jeszcze jedno, zawsze kiedy nabierałam kilogramów to wszystko szło mi w piersi i w brzuch. Codziennie wieczorem bolały mnie piersi, zmieniałam staniki, kombinowałam i cierpiałam. Teraz nie wiem co to znaczy a noszę 65F więc wcale nie tak mało.
Czasami sięgnę po coś słodkiego, są dni, że nie mogę się oprzeć i naprawdę wciągnę sporo ale wiem, że nie ustąpię. Pozwalam sobie na małe przyjemności i walczę. Jeżeli dam jeden krok w tył to konsekwentnie 2 do przodu, nie martwię się, że waga stoi, że zamiast spadać czasami podskoczy - to nie jest istotne. Najważniejsze to ćwiczyć i pilnować diety. A dieta to jedzenie, nie może Ci burczeć w brzuchu, nie możesz ciągle myśleć o jedzeniu, wtedy nie dasz rady.
Pięć posiłków dziennie, każdy z nich to: garść białka, garść węglowodanów, garść albo i więcej warzyw i owoców. Białko to ryba, kurczak bez skóry, indyk, twaróg, jajko, kotlety sojowe, itp..., węglowodany to chleb razowy, makaron razowy, wszystkie kasze, brązowy ryż, warzywa i owoce to wiecie same. Owoce najlepiej jeść do pierwszego i drugiego posiłku, potem już tylko warzywa. Jabłko na noc to mit, jabłko ma cukry i idzie w bioderka więc jabłuszko i owocki tak jak pisałam wcześniej. Chlebek razowy najwyżej dwie kromki dziennie. Kolacja może być na ciepło i koniecznie białkowa czyli spokojnie jedz kurczaka, rybę czy twarożek z warzywami i kaszami. Nie chodzę głodna, jeżeli muszę coś przegryźć zawsze mam przy sobie orzechy, wiele razy uratowały mnie przed słodyczami bo naprawdę są sycące. Jeżeli macie jakieś pytania to śmiało, dałam radę, co prawda nie miałam aż tak dużo do zgubienia ale nie ważne ile kilogramów masz zgubić zasada zawsze jest taka sama.
Pozdrawiam :)

wtorek, 10 maja 2016

c.d

Trzęsibródka, trzymając dziewczynkę za rękę staje niespodziewanie na progu kolejnego pokoju, tuż za nimi tłoczy się jedenaście pozostałych krasnoludków. Pokój jest pusty. Ania patrzy nieco rozczarowana, spodziewała się kolejnych wspaniałości a tu... Krasnoludki uśmiechają się ze zrozumieniem.
- To jest specjalny pokój Aniu - mówi Trzęsibródka. - Zamknij oczy a za chwilę będzie tu tak jak sobie właśnie teraz zamarzysz.
Ania uśmiecha się radośnie i zamyka oczy, po chwili otwiera je i jest w pokoju pełnym zabawek. Półki sięgają sufitu, na każdej półce siedzą i stoją lalki w balowych sukniach, długowłose, małe, duże, misie, pluszowe pieski a na samym środku podwieszany do sufitu bujak, kolorowy włochaty dywan zaściela podłogę, w kącie stoi wielki, większy od Ani domek dla lalek. A w tym domku... Ania z otwartą w zachwycie buzią przyklęka przy domku, zadziera główkę i rozgląda się po półkach.
- Jak tu pięknie - szepcze dziewczynka. Krasnoludki uśmiechają się ze zrozumieniem, one najlepiej znają wszystkie dziecięce marzenia. Dyskretnie wycofują się z pokoju i Ania oddaje się zabawie. Dziewczynka nie wie ile czasu już minęło, przytula piękną lalę, z czułością spogląda na smutną szmaciankę i bierze ją do rączek.
- Nie bądź smutna - mówi do laleczki - zobacz ile tu wspaniałości, jeżeli zechcesz cały lalkowy domek będzie Twój.
Laleczka uśmiecha się do Ani i czule obejmuje dziewczynkę.
- Kocham Cię Aniu, masz takie dobre serduszko. Mam na imię Dorotka. Zapamiętasz?
- Oczywiście - Przez chwilę obie trwają w objęciach.
Czas upływa. Nagle ktoś dotyka Ani ramienia.
- Aniu - to Trzęsibródka - pora wracać, następnym razem pokarzemy Ci resztę naszego domku. Zaraz wrócą Twoi rodzice. Pamiętasz zaklęcie?
- Pamiętam.
- To pomyśl je teraz i zaraz będziesz w domu.
Dziewczynka nie chce opuszczać tego wspaniałego pokoju, jest jednak grzecznym dzieckiem i nie chce aby rodzice martwili się jej zniknięciem. Przymyka oczy i cichutko szepcze tajemnicze słowa.
- Och! - jest już u siebie w pokoju. Stoi na środku i słyszy jak mama z tatą wracają. - Mamusiu! - Krzyczy i biegnie przywitać się z rodzicami, ma wrażenie jakby nie widziała ich przez wiele godzin.
- Jak tam córeczko? - Pyta mamusia i bierze Anię pod paszki, podnosi do góry i radośnie cmoka w oba policzki.
 - Jak dałaś sobie radę? - Pyta tatuś - nie bałaś się?
- Nic a nic. - Ania uśmiecha się tajemniczo - było wspaniale!
- Dla dzielnej dziewczynki mamy coś specjalnego w nagrodę - mówi tatuś i wyciąga zza pleców paczkę.
Ania z niecierpliwością rozwija szary papier i patrzy na zawartość paczki jak zaczarowana, w oczach dziewczynki pojawiają się łzy. W kartoniku leży lalka szmacianka ze smutna minką, taka sama, z jaką Ania bawiła się w krasnoludkowym domki.
- Dorotka. - Tylko tyle Ania jest w stanie powiedzieć. Przytula się mocno do mamy i taty z Dorotką w ramionach.
- To najpiękniejsza lalka na świecie. - Wzdycha.

wtorek, 19 kwietnia 2016

Bajki ciąg dalszy

Ania przystaje na progu oczarowana.
- O jejku! - Tylko tyle jest w stanie powiedzieć. W krasnoludkowym domku jest jak... no jak w bajce!
Na drewnianej podłodze leży puchaty dywan w kolorze wiosennej trawy. Na ścianach namalowana jest prawdziwa kwiatowa łąka, dziewczynka wyraźnie czuje zapach kwiatów a na twarzy dotyk cieplutkiego wietrzyku. Pod ścianami stoją bujane fotele, Ania naliczyła ich dwanaście. Jest też kominek, ogromny, zajmujący prawie całą jedną ścianę, widać w nim jakieś półki, może to piec do pieczenia chleba.... Na środku stoi stół i dwanaście krzeseł, które przypominają prawdziwe trony. Nie jest to jednak taki stół jak u Ani w domu. Nogi stołu wyrastają z podłogi, widać, że to żywe drzewo ułożyło się w kształt stołu a przy rogach, cóż to?  Prawdziwe zielone listki! Trzęsibródka nie daje jednak dziewczynce uważnie się porozglądać. Prowadzi ją za rękę w głąb domku. Wchodzą do kuchni a Ania aż sapie z przejęcia. Przy wielkim, rozgrzanym piecu żwawo uwija się kuchareczka. Oczy Ani są coraz większe bo to nikt inny jak tylko polna mysz ubrana w fartuszek i czepiec kucharski. Stoi sobie owa mysz przy piecu i głośno przesuwa garnkami odwrócona do dziewczynki plecami. Ogonek, jak zapaskę, przewiesiła sobie przez ramię.
- Co ja mam się z Wami! Ileż można jeść. Dzisiaj poszły już dwa tuziny jaj, beczka miodu, połać szynki, cały sernik z poziomkami i różany torcik co go upiekłam na jutrzejsze moje spotkanie z przyjaciółkami! Zjecie wszystko do ostatniej okruszki! Nic nie można zostawić na widoku! A to kto? - Myszka odwraca się energicznie do dziewczynki i mierzy do niej wielką drewnianą chochlą.
- Kim jesteś dziecko? Co tu robisz? Na pewno jesteś głodna. Wolisz kakao, budyń czy może placek ze śliwkami? Placek jeszcze mam, te urwipołcie nie wypatrzyły go w dochówce. Skaranie z nimi...
Myszka znowu odwraca się w stronę garnków i głośno zaczyna przesuwać je po piecu.
Trzęsibródka wyraźnie stara się nie wybuchnąć głośnym śmiechem. Kładzie palec na ustach i pokazuje Ani aby była cichutko. Na paluszkach wychodzą z kuchni do kolejnego pomieszczenia a tam oczom dziewczynki ukazuje się prawdziwy raj. Cały pokój wyłożony jest poduszkami różnego kształtu i koloru. Są poduszki duże i małe, poduszki słoneczka, chmurki, pieski, kwiatki, poduszki różowe, czerwone, niebieskie i granatowe, poduszki kotwice, autka, klocki, poduszki świecące i brokatowe a wszystkie mięciutkie, puchate, cudowne.
- Jak tu pięknie! - Krzyczy Ania i wskakuje w sam środek poduszkowego pokoju. Wszystkie krasnoludki skaczą za dziewczynką. Zaczyna się pyszna zabawa. Podskoki, walka na poduszki, a z każdej poduszki sypie się kolorowy puszek. Ania wysuwa język i puszek spada prosto do jej buzi.
- Mniam! Ten puszek smakuje jak cynamonowy cukierek! - Cieszy się dziewczynka.
- Spróbuj puszka w kolorze brązowym, smakuje jak wyborna czekolada. - Radzi Trzesibródka.
Ania i krasnoludki skaczą po poduszkach i łapią do buziek spadający puszek. Krasnalki wyglądają bardzo zabawnie bo kolorowy puszek zaczyna oklejać im całe brody, które robią się tęczowe.
- Jak tu u Was pięknie i pysznie. - Wzdycha dziewczynka i siada wygodnie na poduszce w kolorze błękitnego nieba.
Trzęsibródka nie pozwala jednak na odpoczynek. Łapie dziewczynkę za rękę i wyprowadza ją z poduszkowego pokoju.
- Musisz zobaczyć cały nasz domek. - Uśmiecha się do dziewczynki.

niedziela, 17 kwietnia 2016

Tymek

Trochę mnie tu z Wami nie było. Czasami w życiu tak jest... ta dłuższa przerwa była mi potrzebna ale... teraz ze zdwojoną siłą będę Was zasypywała postami. Koniecznie musi być dalsza część mojej bajki :)
Przedstawiam Wam Tymka. Tymek kocha rowery i powiem Wam, że pierwsze wycieczki mamy już za sobą. A jak u Was? Rowerujecie już?
Krasnoludki są takie szczęśliwe, że w końcu mamy chłopczyka. Bramki rozstawione, piłka w ruchu - mecze rozegrane. Lalki kibicują!!! Spodnie... porwane. Oj, Tymek, Tymek....






piątek, 5 lutego 2016

Bajki ciąg dalszy :)

Kolejna porcja przygód Ani.
Zapraszam Was do lektury. Piszcie co myślicie, Wasze komentarze są dla mnie bardzo ważne :)

- Aniu - pewnego razu mama zawołała dziewczynkę - kochanie, musimy z tatusiem pojechać do miasta. Zostaniesz sama przez dwie godzinki. Mam nadzieje, że nie będziesz się bała?
- Nie mamusiu, będzie przecież ze mną Bryś i Lola. - Ania pokazuje palcem na pieski bawiące się za oknem.
Mama z tatą uściskali córeczkę i już ich nie było.
Ania rozejrzała się po domu. Co tu robić? Myśli dziewczynka. Tak trochę smutno zostać samemu w domu i ... chyba trochę strasznie. Może sobie pokoloruje malowankę? Trzeba się przygotować. Najpierw szklanka soczku - gdyby zachciało się pić, na talerzyku kilka słodkich ciasteczek, potem należy sprawdzić czy wszystkie kredki są zatemperowane, wybrać uważnie obrazek z malowanki i już można rozpoczynać pracę. Ania właśnie wybrała odpowiedni obrazek, ścisnęła w rączce kredkę... ale cóż to! Katem oka dostrzega jakiś ruch w okolicach łóżeczka. To znowu ONI. Ania już się domyśla, że krasnoludki zaczynają swoje harce. Pomalutku zsuwa się z krzesełka i ostrożnie kładzie na brzuchu, cichutko czołga się w pobliże starej mysiej norki za łóżeczkiem.
- Ładnie to tak! - Nagle z norki dobiega ją głos - Nie wolno podglądać.
Ania jednak nie daje się wystraszyć. Kiedy już wie, kto gości pod łóżeczkiem wcale a wcale się nie boi, wszyscy przecież wiedzą, że krasnoludki są bardzo przyjacielskie i nie robią dzieciom krzywdy.
- Nudzę się. - Mówi Ania.
Mała główka okolona gęsto długą brodą wygląda z norki.
- Nudzisz się? A malowanka? A ciastka? A sok? Hmmmm... zjadłbym takie ciastko....
- Chętnie Cię poczęstuje ale pobawisz się ze mną?
- Pobawić się? Jak? Przecież jesteś wielka jak najwyższa góra!
Ania chichocze rozbawiona. Jak to? Ona jest wielka? Przecież jest malutka, najmniejsza w rodzinie. Nawet Bryś i Lola jak staną na tylnych łapach są większe od Ani.
- Ja jestem mała, całkiem malutka...
Krasnoludek zaczyna się głośno śmiać, już cały wynurzył się z norki i Ania widzi małego ludzika w czerwonej kapotce, czerwonych spodenkach i wielkich kapciach na nogach. Tuż za nim wyglądają kolejne brodate główki. Krasnalki mają na sobie spodnie przeróżnej wielkości, jedne z długimi nogawkami, inne z krótkimi, jedne są trochę połatane, inne jak nowe, porozpinane paltociki ukazują białe podkoszulki poopinane na sterczących brzuszkach. Widać od razu kto tu lubi ciasteczka.
- Zaraz się z Wami podzielę ciastkami. - Mówi Ania a krasnalki wydają głośny pomruk aprobaty i zbliżają się do dziewczynki coraz bliżej.
- Jestem Trzęsibródka - Mówi ten, który stoi najbliżej - Dobre z Ciebie dziecko, może dasz się zaprosić na herbatkę?
- Ale ja się nie  zmieszczę do Waszej norki! - Śmieje się Ania
- Eeeee, to nic takiego, nie ma problemu, pochyl się troszkę.
Ania pochyla główkę a krasnoludek coś jej szepce do ucha.
- Tylko pamiętaj. - Mówi już głośno - Nikomu nie możesz zdradzić tego zaklęcia.
Ania z przejęciem potakuje głową, mamrocze coś cichutko do siebie i nagle... robi się zupełnie malutka.
- Ojej, piszczy dziewczynka, zupełnie jak Alicja w Krainie Czarów.
- Cóż, mówi Trzęsibródka i bierze dziewczynkę za rękę - Trochę inaczej to działa ale efekt jest podobny. - To mówiąc przeprowadza dziewczynkę za próg mysiej norki.

środa, 27 stycznia 2016

Pszczółka Maja

Maja szuka Gucia :) Czy znajdzie?
Od jakiegoś czasu chciałam uszyć niemowlaczka, cóż, kiedy wszyscy zamawiający domagali się lal - dziewczynek, towarzyszek zabaw a niemowlaczek? Trzeba nim się zajmować, zmieniać mu pieluszki, kołysać do snu, na drzewo nie wejdzie, na rower nie wsiądzie i na pikniku nie bardzo będzie miał ochotę na kiełbaski z keczupem :) Jednak niemowlaczek powstał, na razie sama przytulam i kołyszę małą Maję ale mam nadzieję, że już niedługo znajdę dla niej odpowiednią mamusię. Oczywiście krasnoludki dzielnie pomagają przy małej. Mama jednak jest niezbędna :)
Oto Maja.