Moje lalki to...

Każda moja lalka waldorfska wypchana jest owczym runem, które ma specyficzne właściwości: pochłania zapachy (po pewnym czasie lala zaczyna pachnieć domem i swoją małą mamusią - co daje dziecku poczucie bezpieczeństwa), owcze runo długo utrzymuje ciepło, więc po chwili przytulania lala jest "cieplutka". Najważniejsze jest dla mnie jednak to, że owcze runo jest antyalergiczne więc jest to lala bezpieczna dla wszystkich dzieciaczków.Ciało lali wykonane jest ze specjalnego trykotu produkowanego specjalnie na potrzeby osób szyjących lalki, trykot występuje w kilku cielistych odcieniach, które kolorem do złudzenia przypominają naszą skórę.

Włosy laleczek najczęściej wyszyte są z naturalnych włóczek ale czasami pokuszę się o zrobienie włosków naturalnych i takie lale przeznaczone są bardziej dla kolekcjonerów albo starszych dziewczynek.Wszystkie ubranka wykonane są ręcznie, szyję je, robię na drutach bądź na szydełku.

Każda lalka to wiele godzin pracy ale też i niesamowita przygoda i przyjemność tworzenia :)

czwartek, 16 lutego 2017

Morelowo

Kolejny ciuszek dla moich lal. Tym razem morelowa tuniczka zapinana na guziczek na pleckach. Lekko rozszerzane rękawki, marszczona na wysokości karczku. Może służyć jako sukieneczka do grubych rajtuzek albo tuniczka do legginsów. Do tuniczki już kolejka :) Muszę się szybko uwijać i dziergać kolejne.
Pozdrawiam Was :)

poniedziałek, 13 lutego 2017

Walentynka zwana Walusią

Jutro dzień zakochanych. Nawet nie macie pojęcia co dzieje się w lakowym pokoju. Krasnoludki już złożyły u mnie zamówienia na bukiety kwiatów, czekoladki i kolorowe pocztówki. Lalki czekają z niecierpliwością. Każda chciałaby mieć jutro wielbiciela. Wcale się nie dziwię :) Ja też chcę!
Przedstawiam Wam Walentynkę.
Życzę Wam jutro moje kochane wspaniałych adoratorów :) Troszkę uwielbienia dla nas jest bardzo w tym dniu wskazane :)








środa, 8 lutego 2017

Kocham fuksję

Dziewczyny! Jestem!
Wiecie jak to u mnie bywa, pojawiam się i znikam a wszystko zależy od natłoku obowiązków i weny. Od jutra kilka dni urlopu więc nadrobię blogowanie i poodwiedzam Was :). Już się nie mogę doczekać :) Na pewno powstało wiele pięknych prac i chciałabym je wszystkie zobaczyć, pobyć z Wami, usłyszeć co słychać :)
Powstał kolejny sweterek w kolorze mojej ukochanej fuksji oczywiście dla jakiejś modnej lalki :)

wtorek, 10 stycznia 2017

A u mnie zima...

Tak, u mnie za oknem zima :) Więc z kubeczkiem cieplutkiej herbatki zasiadam do maszyny i działam, działam :). Lalki zadowolone, przepychają się i zaglądają mi przez ramię jakie cuda tym razem dla nich wymyślam :).
A gdzie krasnoludki? Pochowały się ostatnio i nie chcą wychodzić ze swojej norki. Zamieszanie z lakowymi strojami nie na ich nerwy. Siedzą więc sobie przy kominku, palą fajki, opowiadają bajki i biorą lalki na przeczekanie :)




wtorek, 3 stycznia 2017

Ratunek dla włosów

S.O.S!!!
Tak krzyczą moje włosy. Zawsze miałam cieniutkie i marne. Zmuszona jestem nosić teraz króciutką fryzurkę bo po prostu włosów mam jak na lekarstwo. Dodatkowo włosy mi się przetłuszczają więc myję je codziennie.
Przekopałam internet i zaczynam. Codziennie rano po umyciu włosów wcierka Jantara:
Wieczorem tajemniczy wyciąg z kozieradki.
 
 O tym cudzie czytałam z wypiekami na twarzy. Należy 1 łyżeczkę zmielonej kozieradki zalać 2/3 szklanki wrzątku. Zaparzyć. Odcedzić i wcierać codziennie - ja postanowiłam, że na noc. Można taki napar przechowywać w lodówce do 7 dni. Podobno włoski już po kilku razach przestają wypadać i działa cuda... niestety jest i minus po prostu brzydko pachnie mocnym rosołem albo kurczakiem i trudno to wytrzymać. Dzisiaj spróbuję pierwszy raz i napiszę jak mi poszło. Zakupiłam do tego zabiegu strzykawkę w aptece i będę sobie aplikowała przy samej skórze głowy.
Podsumowując: rano Jantar a wieczorem kozieradka. Dodatkowo skrzypowita w tabletkach raz dziennie. Musi mi coś pomóc...
A Wy macie jakiś dobry sposób?


środa, 28 grudnia 2016

Na bal, na bal...

Jak Wam minęły święta? Ja z radością czekam na Nowy Rok i zmiany jakie mnie czekają. Jakie zmiany? Nie mam pojęcia ale wiem, że same najlepsze. Zasłużyłam!
Dzisiaj zrozumiałam jakie mam szczęście, że mam naprawdę człowieka za szefa :).
Pierwszy raz mam w życiu taką sytuację, że nie stresuję się wstając rano do pracy. Pracuję w domu kultury, mogę się realizować twórczo do woli i chociaż papierologia jest po prostu straszna to ludzie, którzy ze mną pracują są wspaniali. Mam szczęście. Jestem zarazem pracodawcą i pracownikiem.
Kończy się rok i tak mnie troszkę naszło na zwierzenia, szczególnie po dzisiejszym dniu. Mam w tym życiu jakoś ciągle pod górę... Muszę Wam powiedzieć, że taką przyjaciółkę mogłabym mieć; konkretną ale obdarzoną dużą empatią, wymagającą ale szczerą i lojalną, otwartą, mówiąca jasno czego chce a jednocześnie ciepłą i wyrozumiałą, wymagającą lojalności ale obdarzającą zaufaniem. Wypisz wymaluj moja szefowa :). Dużo jej zawdzięczam i dzięki niej czuję się silniejsza nie tylko jako pracownik ale jako kobieta i wartościowy człowiek. Raczej jej tego nie powiem ale... Wam mogę :)
Lalki idą na bal!!!
Sukienki zamówione i nie tylko sukienki. Dzisiaj prezentuje Wam jedną z kreacji :)
A jak Wasze kiecki? Macie już?
Buziaki i Szczęśliwego Nowego Roku!!!!

piątek, 16 grudnia 2016

Mitenki :)

Moje pierwsze :). Tym razem coś dla mnie a nie dla lalek... chociaż nie wiem jak długo będę ich właścicielką ponieważ do mitenek już długa kolejka chętnych, a mam tylko dwie ręce i to całkowicie zajęte lalkami :).
Ufff, muszę Wam powiedzieć, że jestem z siebie dumna i je po prostu uwielbiam. Są cieplutkie i wygodne. Ogólnie jestem z tych, co nie lubią rękawiczek, ale takie wydanie jest do przyjęcia.
Oto one: