Moje lalki to...

Każda moja lalka waldorfska wypchana jest owczym runem, które ma specyficzne właściwości: pochłania zapachy (po pewnym czasie lala zaczyna pachnieć domem i swoją małą mamusią - co daje dziecku poczucie bezpieczeństwa), owcze runo długo utrzymuje ciepło, więc po chwili przytulania lala jest "cieplutka". Najważniejsze jest dla mnie jednak to, że owcze runo jest antyalergiczne więc jest to lala bezpieczna dla wszystkich dzieciaczków.Ciało lali wykonane jest ze specjalnego trykotu produkowanego specjalnie na potrzeby osób szyjących lalki, trykot występuje w kilku cielistych odcieniach, które kolorem do złudzenia przypominają naszą skórę.

Włosy laleczek najczęściej wyszyte są z naturalnych włóczek ale czasami pokuszę się o zrobienie włosków naturalnych i takie lale przeznaczone są bardziej dla kolekcjonerów albo starszych dziewczynek.Wszystkie ubranka wykonane są ręcznie, szyję je, robię na drutach bądź na szydełku.

Każda lalka to wiele godzin pracy ale też i niesamowita przygoda i przyjemność tworzenia :)

wtorek, 16 września 2014

Koniec wakacji...i Mateja

Powrót z urlopu to już definitywny koniec wakacji, który tym razem spędziłam w Chorwacji. Wyjazdowi towarzyszył prawdziwy lament, cóż to się działo! Wszystkie krasnoludki wszczęły takie larum jakbym wyjeżdżała już na zawsze... to mnie nawet mile połechtało... :).
Kiedy już dotarłam na miejsce dopadło mnie okropne przeziębienie. Niechętnie rozpakowywałam swoje bagaże zwalczając pokusę schowania się pod kołdrę. I nagle... szast! Prast! Coś wystrzeliło z kosmetyczki. Smyrgnęło! Cóż to? Mam aż taką gorączkę? Nie... nic i nikt mnie nie nabierze... zaglądam pod łóżko i cóż widzę? Zbitą w gromadkę moją ferajnę w czerwonych czapkach. Stoją, miętolą te swoje brody, przestępują z nogi na nogę, sapią, drapią się po głowach i oczywiście nikt nie patrzy mi w oczy.
- Co to ma znaczyć! Co Wy tu robicie małe potwory?
- Nie mogliśmy puścić Cię samej... - Trzęsibródka pierwszy zabiera głos. I nagle podniósł się raban, mówią wszyscy naraz ale ja już nie słyszę, świat gdzieś ucieka, ciemno... słabo...
Kiedy otwieram oczy wszystkie gębusie pochylają się nade mną, brody mnie łaskoczą po nosie, policzkach, uszach. Lepszej opieki nie mogłam sobie wyobrazić :) A co wyprawiali opowiem Wam następnym razem. Teraz przedstawiam Wam rodowitą Chorwatkę - Mateję. Imię ma po pewnej poznanej niezwykłej chorwackiej dziewczynie. Matejo gdziekolwiek teraz jesteś ślemy Ci całusy :)




5 komentarzy:

  1. Urocza dziewczynka, a ta buja czupryna - świetna :) Błękitnooka piękność, zapewne wszystkie krasnoludki ustawiają się do niej w kolejce i zapraszają a to do piaskownicy, a to na huśtawkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. przepięknie wygląda i jakaś taka lekko zamyślona- pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Piekna :))) Mam nadzieje ,ze urlop sie Wam udal :)) Pozdrawiam Cie Serdecznie Aniu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. śliczna...fajnie ubierasz wszystkie laleczki
    pozdrowionka zostawiam

    OdpowiedzUsuń

Miły gościu, zostaw swój ślad po wizycie... będę przeszczęśliwa.